poniedziałek, sierpnia 22, 2016

Kocica

Witajcie :)
U nas w tym roku trochę zmian się szykuje w domu. 
Ja pracuję nad  kuchnią a mężulek nad budową tarasu.
Tzn taras jest ale w dość opłakanym stanie jak to w starym domu 
i przez ostatni czas nie mieliśmy żadnych barierek.
Zamarzyła mi się taka w typowo góralskim stylu cała drewniana.
A do tego przedłużamy dach co by nas zimą śnieżek nie zasypywał.
I dzięki temu zarówno podłoga jak i sufit też będą drewniane. Yupii :) 
Pierwsze belki już stoją


A tu dzisiaj z samego rana, wychodzimy na taras a tam już pierwszy pracownik na budowie.


Łobuzica mała, która trzy dni była na włóczędze i nie widziała prac wcześniej musiała zrobić inspekcję.
Na samą górę wlazła, zaczęła się myć, przeciągać, pazurki ostrzyć :)


Przeskoczyła później na orzecha i wszystko z góry oglądała.
 A że to ciekawskie stworzenie jest to na sam czubeczek się wdrapała. 


No ale potem trzeba z niego zejść.
Jak już dodarła na ziemię to biegusiem do łóżeczka Panci spać :) 


Miłego wieczorku Kochani :) 
Kamila :) 

Share:

środa, sierpnia 17, 2016

Długi weekend

Witajcie po chwilowej przerwie :)
Miał to być czas spędzony na pracy, 
a tu znajomi dzwonią w tygodniu z pytaniem czy siedzimy w domku przez ten długi weekend?
No jasne, że siedzimy i uwielbiamy takie spontaniczne spotkania :)
A więc z pracy nici i był to czas na zabawę, grillowanie i wędkowanie. 
Oczywiście tym wędkowaniem to Oni nas zarazili już dobrych parę lat temu. 
Może nie wszyscy lubią taką formę relaksu ale My stanowczo tak. 
Tak to nieraz różnie w życiu bywa.
Spotkasz na swojej drodze osoby, które mają bardzo podobne pasje co Ty, 
podobne historie rodzinne co Ty, i czujesz się w ich towarzystwie
tak całkiem swobodnie i normalnie :)
Choć kawałek od siebie mieszkamy i dość rzadko w tym już mocno dorosłym życiu spotykamy, 
to jak już do siebie się dorwiemy to nagadać się nie możemy.
Pierwszy dzień minął na grillowaniu  prawie do białego rana.
Drugi na zabawach, wygłupach hahahaha mimo tylu już lat hahahaha :)  
Trzeci oczywiście na wędkowaniu.
I taki oto prezencik mi mężuś złowił :


Zamiast pierwszej rybki hahahaha był pierwszy konar :)
Oczywiście rybensony też były żeby nie było :)
Konar leżakuje teraz i wysycha a później będzie służył jako ozdoba :)
Nie wiem co ja mam z tym drewnem :) ale kocham go w każdej postaci i formie. 


A Wam jak minął długi weekend ?
Piszcie, chętnie poczytam :)
Miłej nocki :)
Kamila :)

Share:

piątek, sierpnia 12, 2016

Lampa

Jak to się w życiu wszystko zmienia.
Mąż mój do 25 roku mieszkał w bloku. Wtedy była tylko praca dom i tak w kółko.
Nie miał wtedy rozwiniętej tej smykałki do robienia  czegoś z niczego jak ja to nazywam.
Miał jedną swoją pasję czyli "bunkry" i tyle.
Natomiast jak się poznaliśmy i po ślubie zamieszkaliśmy w tym Naszym Domku to się zaczęło.
Okazało się, że wiele rzeczy potrafi zrobić a jak nie to metodą prób i błędów się sam uczył.
Wtedy też urodziła się jego można powiedzieć następna pasja a mianowicie praca z drewnem.
I właśnie owocem tej pracy chciałabym Wam dziś się pochwalić :)
Jakiś czas temu zrobił mi taką lampę nad barkiem.


Lubimy taką prostotę w domu.
Bardzo dużo jest u nas drewna, surowej cegły rozbiórkowej i najróżniejszych staroci.
Oczywiście nie wszystkim się to podoba, 
nasz styl jest całkowicie odmienny od powszechnie panującej elegancji i nowoczesności.  
Ale przecież to my w nim mieszkamy i czujemy się tutaj wspaniale i tylko to się liczy :)


Kłodę tą przytargaliśmy kiedyś z lasu. Została okorowana i zalakierowana.
Wywiercił otwory na żaróweczki i taką oto lampę mamy nad barkiem.

Jak Wam się podoba takie surowe drewno?
Pozdrawiam serdecznie :)
Kamila :) 

Share:

środa, sierpnia 10, 2016

Wazon

Gdzieś, kiedyś u kogoś widziałam taki wazon w róże takie romantyczne i postanowiłam, że za jakiś czas stanie też u mnie :)
I tadam mam :) A to za sprawą  dwóch rzeczy.
Wazonu, który oczywiście wygrzebałam ze śmieci, jakże mogło by być inaczej.
I serwetki, którą ostatnio kupiłam i jestem nią zachwycona.
Buziunia się cieszy bo kupiłam całe opakowanie więc jeszcze wiele razy jej motyw wykorzystam :)
Oczywiście pracy przy nim było bardzo dużo.
Najpierw dwie warstwy podkładu ponieważ był czarny.
Następnie zabawa z przyklejaniem serwetki na ściereczkę i to trwało bardzo długo
bo wazonik ten jest na prawdę duży.
Na koniec oczywiście lakier i szlifowanko i znów lakier i szlifowanko i tak kilkanaście razy.
Efekt końcowy jest taki:



I już cieszy nasze oczy w salonie :)
Mąż stwierdził, że taki w greckim stylu.
Nie wiem jaki to styl ale najważniejsze, że daje dużo radości bo w końcu go mam :)
A jeszcze fakt, że sama go zrobiłam hmmmm bezcenne :)



Nie wszystkim oczywiście musi się podobać.  Bo każdy ma swój styl i upodobania.
Całe szczęście, że my mamy podobne.
Wszystko się nam podoba to co stare, co ma swoją historię i swoje lata.
Tak było też z tym wazonem. Jak go zobaczyła to wiedziałam już gdzie będzie stał i jak będzie pomalowany, tylko czekałam na ten wzór serwetki. Szukałam, szukałam i w końcu tydzień temy znalazłam :)
Od razu zabrałam się do pracy i po czterech dniach jest już gotowy. 



Co o nim sądzicie? Napiszcie :)
Miło by mi było abyście pamiątkę tutaj po sobie zostawili :)
Miłego dzionka Kochani :)
Kamila :)

Share:

czwartek, sierpnia 04, 2016

Nowy "stary" stolik

Hej :)
Chciałabym Wam dziś pokazać rzecz, którą już dwa razy przerabiałam.
Stolik ten kiedyś zabrałam sąsiadowi ponieważ miał iść na śmieci. Kurcze tak na prawdę to u nas w domu jest dużo takich rzeczy, które uratowaliśmy przed śmietnikiem :)
Hmmm jak to o Nas świadczy :) 
Pierwszy raz jak go przemalowałam to wyglądał tak:


To była pierwsza moja praca z przemalowaniem mebelka. Wykorzystałam takie farby jakie miałam w domu, a że to był początek mojej przygody z decoupage to było ich nie wiele. 
I pierwsza serwetka jaką zakupiłam w życiu :) 
Stał tak ze trzy lata i już się mocno opatrzył. 
A ponieważ potrzebowałam w pracowni coś na papiery ścierne to pomyślałam o nim. Cały blat się unosi do góry i jest tam spory schowek.
Tylko te kolory już nie pasowały. 
Więc na początku było dużo, dużo szlifowania. 
Następnie czarna farba akrylowa. Na wierzch biała i dużo przecierek :) 
W trakcie wyglądał tak:


Aha w tle widać deski, które w między czasie malowałam na sufit w pracowni :)
Już tak mało brakuje do jej skończenia. Efektem końcowym oczywiście się Wam pochwalę :)


Po przecierkach przyszedł czas na serwetkę, którą ostatnio kupiłam. 
Bardzo lubię takie kształty a i do koloru się też przekonałam. 
Na koniec kilkanaście warstw lakieru i teraz wygląda tak:





Następny kącik pracowni jest już zagospodarowany.
Stolik, w którym zmieściły się wszystkie papiery ścierne. 
Skrzynia, którą udało się nam zakupić na olx bardzo tanio. Tam są skarby mężulka.
Bo pracownią będę hmmm muszę się dzielić z mężulkiem :)
Hahahaha żartuję oczywiście, z miłą chęcią będę się z Nim dzielić.
Nigdy nie wierzyłam w taką relację jaką My mamy. 
Jest to osóbka, która myśli tak jak ja, mówi tak jak ja i kocha to co ja. 
Od pewnego czasu spędzamy praktycznie 24 godziny na dobę razem.
Ponieważ mąż pracuje w domu tzn w garażu, a ja jakiś czas temu musiałam zrezygnować z pracy i teraz jestem młodą rencistką :) 
Wielu mówiło Nam, że po roku takiego przebywania razem będą kłótnie i krzyki. 
A to już dwa lata i mogę powiedzieć, że osoby te się mocno myliły.
Myślę, że to dzięki temu iż dobraliśmy się idealnie. Ja woda On ogień :) 
A najfajniejsze jest to, że wszystkie moje pasje On również podziela. Co ja sobie wymyślę On realizuje. 
Bo nie ma co ukrywać zdolniacha z niego jest. Umie piec grzewczy zamontować, wszystkie grzejniki po podłączać, kanalizację w całym domu zrobić a do tego wszystkie moje pomysły z drzewa zrealizować. 
Po tych 9 latach razem mogę śmiało powiedzieć,
że spotkały się dwie połówki tego samego jabłuszka :)
Ojej ale się rozpisałam :) Wracamy do stolika. 
W koncie tym leży jeszcze walizka, która czeka na metamorfozę. 



Zarówno skrzynia jak i walizka są w kiepskim stanie, bardzo obdrapane. 
Ale stwierdziliśmy, że pasują do siebie :) 


Z tego względu, że nasz dom jest stary i cała góra drewniana to mam w każdym pokoju takie belki :) 
Uwielbiam takie stare drzewo. Delikatnie ją tylko przeszlifowałam i pomalowałam na biało. 
Jeśli chodzi o podłogę to stwierdziliśmy, że w pracowni będzie surowa płyta osb. Od razu nadała odpowiedni klimat temu pomieszczeniu. 


I widok na cały kącik z lampą, o której już pisałam wcześniej. 
Znalezionej na złomie, zrobionej i podłączonej przez mężulka :) 
Co sądzicie Kochani o stoliku? 
Która wersja się Wam bardziej podoba? Ta pierwsza czy druga?
Czekam z niecierpliwością na komentarze :)
Pozdrawiam cieplutko :)
Kamila :) 

Share:

środa, sierpnia 03, 2016

Podkładka pod mysz

Taką oto podkładkę dziś zmajstrowałam na szybko :) 
Jakiś czas temu zrobiłam inną ale jak znajoma przyjechała i ją zobaczyła to od razu ją podkradła hahahaha
Wiem wiem, że to mało twórcza praca ale pokazuję bo może ktoś z Was zamiast kupować gotową sam zrobi z płyty mdf :) 
Podkładka pomalowana na biało farą akrylową, naklejona serwetka na ściereczkę i od góry popaćkana błękitną farbą też akrylową. Na koniec kilka warstw lakieru i gotowa :) 



Milutkiego dzionka Kochani :) 
Kamila :) 

Share:

Copyright © Kufer inspiracji | Powered by Blogger