poniedziałek, lipca 10, 2017

Starocie i moja krótka historia

Hej Wam :)
Dziś znów moje nowe starocie :)
Kurcze wiem, że jestem monotematyczna ale co ja poradzę, że jestem od nich już uzależniona.
Ale dzięki nim mogę przestawiać i ustawiać na moim stoliczku, też oczywiście staruszku.


Ale zacznę od rzeczy, którą tato kupił mi na złomie.
Jak moja mamcia to zobaczyła to stwierdziła, że brzydactwo hi hi hi hi :)
Ja nie wiem jak ona mogła tak powiedzieć hi hi hi hi :)
Przecież to jest cudne starusieńkie koło od wozu.


Na dodatek jeszcze w metalowej oprawie.
Co prawda drewno już troszkę kruszeje ze starości ale nic to.


Okazało się, że mamy też idealnie do niego pasującą lampkę woźnicy :)
Z jednej strony ma czerwone szkiełko a z drugiej białe.


Jak to dobrze, że mamy dość pokaźną kolekcję lamp naftowych.


Docelowo ten komplecik będzie wisiał na ścianie tarasu,
ale musimy kupić odpowiednie haki do ciężkości tego koła.


Kolejna rzecz to prezencik od małżonka hi hi hi hi również ze złomu :)
Takie dwie piękne kanki mi wygrzebał :)


Och ten facet jak on mnie dobrze zna.
Wie dobrze czym mi humor poprawić.
Od rodziców dostałam jeszcze jedną staroć.
Choć wcale na taką nie wygląda bo jest w rewelacyjnym stanie.
A mianowicie jest to komplet przyborów dla palaczy.
Hi hi hi hi i tym sposobem dowiedzieliście się, że jestem palaczem.
Tzn nie takim nałogowym bardziej takim popalającym.


Jest to popielniczka, zapalniczka i pudełeczko na papieroski.
Ja jednak nie będę tego używać bo szkoda i będzie kolejną dekoracją w moim domku.
Już znalazło miejsce na stoliku.
Lubię na nim co jakiś czas poprzestawiać :)


Dobrze jest mieć taką rodzinkę, która dobrze mnie zna i wie czym sprawi przyjemność.


Wiecie co, naszło mnie tak teraz aby opowiedzieć Wam troszkę o sobie.
A czemu nie. Przecież już tak długo mam z Wami kontakt
i może chcielibyście poznać bliżej tą osóbkę po drugiej stronie ekranu.
A wszystko zaczęło się od rodziców hi hi hi hi :)
Pamiętacie tekst piosenki:
"Mam cudownych rodziców, bo
Przyjaciółmi moimi są"
Ja na prawdę mam cudownych rodziców i są moimi przyjaciółmi.
Nauczyli mnie jak radzić sobie w życiu ze wszystkimi przeciwnościami jakie mnie napotykały.
Raz wychodziło mi to lepiej raz gorzej.
Ale wtedy zawsze mnie dopingowali i dodawali sił.
Są dla mnie też przykładem idealnego małżeństwa, które można by stawiać za wzór dla innych.
Kochają się bardzo, szanują się bardzo i tak ładnie do siebie mówią mimo tylu już lat razem.
Zawsze chciałam aby moje małżeństwo też tak wyglądało.
Zdarzało się, że życie im kłody pod nogi rzucało, lecz oni zawsze sobie ze wszystkim dawali radę.
Oczywiście jak w każdym małżeństwie były sprzeczki
hmmm i nadal są ale o takie proste, przyziemne rzeczy.
A poza tym co to za małżeństwo jak nie ma sprzeczek.
Z mężem trzeba się kochać, szanować i pokłócić też trzeba.
Bo inaczej jest to oznaka tego, że nam na sobie nie zależy.
Odkąd tylko pamiętam zawsze chciałam mieć rodzeństwo i nie była ważna płeć.
I tu się pojawił problem.
Gdyż jak miałam dwa latka okazało się, że jestem chora.
Na początku nie wiadomo było co to za choroba i te cholerne pobyty w szpitalach.
Nie tylko w Polsce ale za granicą również.
Stanęło na nietypowym Młodzieńczym Przewlekłym Zapaleniu Stawów.
A tak na prawdę to okazało się, że mam objawy dwóch chorób stawów i do tej pory nie ma na to nazwy.
Hmmm i oczywiście lekarstwa też nie.
Stawy, które mam zaatakowane to dłonie i stopy.
A wracają do rodzeństwa to rodzice obawiali się czy drugie dzieciątko też by nie było chore.
Na szczęście dla mnie po dziesięciu latach urodził się mój kochany i zdrowy braciszek hi hi hi hi.
Od razu oszalałam na jego punkcie ha ha ha ha.
I tak jest do dzisiaj, mamy świetną relację między sobą.
Mimo tej różnicy wieku jest moim najlepszym przyjacielem.
Jest jedną z pierwszych osób do których dzwonię jak coś się u mnie dzieje.
Hmmm ale okres bójek, ciągania za włosy i awantur też mieliśmy ha ha ha ha :)
W wieku piętnastu lat okazało się, że kolejne choróbsko się do mnie przyplątało.
Hi hi hi hi żeby nie było za nudno.
Będąc w sanatorium coś mnie ugryzło niewiadomego pochodzenia.
Efekt tego jest taki, że mam niewydolność limfatyczną kończyn dolnych.
Popuchnięte nogi w kostkach, udkach i kolanach.
Spanie z nogami do góry, pończochy uciskowe i masaże pneumatyczne są na porządku dziennym.
W wieku osiemnastu lat poznałam faceta i myślałam, że to taki już na całe życie.
Myliłam się tzn po siedmiu latach był ślub na sto osób, suknia z długim welonem.
Hmmm i po półtora roku rozwód. Niestety nie mieszkaliśmy wcześniej razem.
Nawet przez myśl mi to nie przeszło, nie wiedziałabym jak to powiedzieć rodzicom.
A to był błąd, bo już po roku było wiadomo, że to nie to.
Powiedziałam wtedy mojej mamie, że jeśli poznam jakiegoś faceta wartego uwagi to z nim zamieszkam.
I tak też było z moim Jarusiem :)
Poznaliśmy się w kwietniu, w lipcu zamieszkaliśmy razem a po dwóch latach wzięliśmy ślub :)
A we wrześniu będziemy obchodzić ósmą rocznicę ślubu :)
To jest moja bratnia dusza.
W naszej historii było tyle zbiegów okoliczności, że mogłabym książkę napisać.
Rozumiemy się bez słów, często zdarza się tak, że ja coś pomyśle a on to mówi i na odwrót.
Cieszę się również z tego, że z Młodym mają świetne relacje i traktują się jak bracia :)
Ach no i uwielbia swoich teściów.
No to by było na tyle jeśli chodzi o moją krótką historię życia
hi hi hi hi w takim bardzo okrojonym skrócie ha ha ha ha :)
Zamęczyłam Was przepraszam.
Ach zapomniałam jeszcze o reszcie zdjęć :)


Polny wianuszek dostałam od sąsiadki.
Przytrafiło mi się dziś coś dziwnego.
Podczas cykania zdjęć nagle nie wiadomo skąd zawiało i świeczka mi zgasła.
Akurat robiłam zdjęcie i takie wyszło.


Życzę Wam milutkiego dnia i obiecuję już takich długich wpisów nie robić hi hi hi hi :)


A po sesji zdjęciowej kawkę na tarasie wypiłam :)


Buziaczki Kochani :)
Kamila :)

Share:

czwartek, lipca 06, 2017

Torebka

Witajcie kochani
U mnie dziś piękny dzień, świeci słoneczko a ja jak patrzę na te rosnące kwiaty na podwórku i te wesołe mordki na tarasie to wiem, ze właśnie to jest mój raj na ziemi, moje miejsce.
Nie zamieniłabym go na żadne inne. 
Uwielbiam o szóstej rano pić kawkę wśród ptasich koncertów i gaworzyć z mężem.
Jeszcze te piętnaście lat temu nie uwierzyłabym jak by mi ktoś powiedział, że będę mieszkać na wsi.
Jak to wszystko się zmienia pod wpływem poznanych osób i pewnych wydarzeń.
Co prawda początki były trudne i bardzo bardzo ciężkie.
Ale wiedzieliśmy, że damy radę. Przecież jak nie my to kto.
 Postawiliśmy sobie jasne cele, co chcemy osiągnąć
 i w ciągu kilku ostatnich lat realizowaliśmy je krok po kroku. 
Już tak mało zostało aby zrealizować wszystkie rzeczy z tej naszej listy.
Ale gdy przypominam sobie jak przez pewien okres mieszkaliśmy w totalnie surowym stanie 
z pustakami na wierzchu i zimą grzaliśmy się butelkami z gorącą wodą.
To stwierdzam, że jednak jesteśmy trochę zwariowani :) 
Ach co to był za czas hi hi hi hi :)
Ojej ale się rozmarzyłam.
Miałam przecież o czym innym pisać hi hi hi hi :)
Chciałam Wam pokazać dziś torebeczkę, którą jakiś czas temu zrobiłam dla mojej Mamci :)


Oczywiście jest upleciona metodą makramy ze sznurka poliestrowego.


Wzorek wymyśliłam sama. Trochę czasu jednak zajęło wiązanie tych supełków.


Natomiast totalnie nowym wyzwaniem było dla mnie zrobienie podszewki.
Pierwszy raz w życiu wszywałam suwak na maszynie.


Na maszynie nauczyła mnie szyć moja Kochana babcia :)
Zresztą na drutach i szydełku również :) 


Mam nadzieję, że mamci się podoba.
Chciałam choć troszkę jej humor poprawić gdyż przeżyła ostatnio bardzo smutne chwile.
Jej malutka, ukochana kicia odeszła za Tęczowy most :( 
I mama bardzo to przeżyła, zresztą ja również bo bardzo lubiłam tą cudną Milkę.


A wracają do torebeczki to właśnie zaczynam następną :)
Hi hi hi hi i znów będzie walka z suwakiem :)


A Wy co sądzicie o takich plecionych torebkach na lato?


Miłego i radosnego dnia Wam życzę :) 
Kamila :)

Share:

poniedziałek, czerwca 26, 2017

Makrama inaczej

Cześć :)
Od dłuższego już czasu chodził za mną łapacz snów zapleciony metodą makramy.
Wczoraj był śliczny dzień, który cały spędziłam na tarasie.
Aby się nie nudzić wzięłam sznureczki i zaczęłam wiązać supełki :)
I takie coś powstało :)


A ponieważ w domciu miałam tylko takie dwa kolorki więc powstał dwukolorowy. 


Wiem, że większość robi łapacze z serwetek szydełkowych bądź tasiemek.
A ja postanowiłam upleść ze sznureczków metodą makramy.


Nie ukrywam, że bardzo mi się to podoba.
Wiązanie tych supełków można wykorzystać absolutnie do wszystkiego.
Mogą powstać poduszki, ubrania, pokrowce na telefon, dekoracje na ścianę no i oczywiście biżuteria.
Ja mam w planie zrobić sobie właśnie pokrowiec na telefon.


Porobiłam kilka zdjęć na tarasie ponieważ taka ładna pogoda była.


Hi hi hi hi w czasie zdjęć troszkę  wiaterek zawiał i takie fajne zdjęcie wyszło :) 


Już mam w głowie pomysły na kolejne takie łapacze.
Tylko obręcze muszę kupić.


A tu już w domku na mojej kochanej ścianie :)


Na niej wszystko fajnie widać.


Wzorów takich dekoracji mogą być setki tyle ile jest metod wiązania supełków :)


Teraz tylko muszę dokupić sznurki i można działać. 


No i co powiedzie na taki łapacz snów?
Wiem wiem, że oryginalne były robione z rzemieni i piórek.
Ale chciałam zrobić swoją wersję :)


Miłego i radosnego dnia Wam życzę Kochani :)
Kamila :)

Share:

wtorek, czerwca 20, 2017

Lampion

Cześć Słoneczka
Za oknem cudowna pogoda to i humor powinien być lepszy.
Lecz u mnie nie jest, aż taki dobry.
Ale żeby nie narzekać i Was nie zanudzać to nie będę o tym pisać.
Za to pokaże Wam co ostatnio wymodziłam :)
Co prawda robiłam go na raty gdyż zdrówko takie a nie inne.
Dostałam od znajomej butelki po napoju alkoholowym w drewnianych opakowaniach.
Jedno od razu do mnie przemówiło i już wiedziałam, że będzie z niego lampion na taras :) 



A więc tak zacznę od początku.
Najpierw była walka z zapachem i ogólnym zażółceniem drewna,
gdyż butelki w opakowaniach stały u osoby bardzo dużo palącej.
Duża ilość sody i kwasku cytrynowego sobie z tym poradziła.


Później przyszła zabawa z szpachlą do drewna i odbijaniem szablonów.


Wzory są po bokach, z tyłu i na samej górze.


Na to biała farba akrylowa i dużo wosku niebieskiego :)
Hi hi hi hi oczywiście jak by mogło być inaczej :) 



Pudełeczko to miało również rączkę ze sznurka jutowego.
Ale nie dało się jej uratować hmmm tzn doprać.


Dlatego powstała ze sznurka naturalnego zaplecionego supełkiem makramy :)



U mnie absolutnie nic się nie może zmarnować :)
Zawsze znajdę jakieś zastosowanie dla staroci :)
Znajomi już wiedzą, że nic nie można wyrzucić bez moich oględzin ha ha ha ha :) 
Zostały mi jeszcze trzy pojemniczki ale już innego kształtu i czekają na wenę.


Co myślicie o takim lampionie?
Hit czy porażka?


Wesołego i słonecznego dnia Wam życzę :)
Kamila :)

Share:

piątek, czerwca 16, 2017

Świecznik

Witajcie
Taki świecznik ostatnio przerobiłam.
A do niego powstała też świeczka.
Wiem wiem, że może trochę monotonnie to wygląda bo w tych samych kolorach są,
ale mnie tak bardzo się ten kolorek podoba, że musiałam :) :) 


 Świecznik jest z plastiku. Najpierw przemalowałam na biało, 
następnie farba kredowa w tym cudnym kolorze.
Po wyschnięciu przecierałam chusteczką do pupy dla bobasów.
Ładnie odsłonił się biały kolor spod spodu. 


Świecę robiłam pierwszy raz i później okazało się, że jest wiele nie doróbek.
Cały czas się uczę i mam nadzieję, że następna będzie już lepsza.


Najpierw przykleiłam koronkę i odlewy. Następnie wszystko poleciałam farbą.
Jak wyschło to pomazałam białym i niebieskim metalicznym woskiem :)

A ponieważ chciałam zrobić im zdjęcia na tle ceglanej ściany, 
więc od razu powstała nowa aranżacja na stoliku :) 


Doczekałam się w końcu na jaśmin. 
I teraz pachnie mi na zewnątrz i w całym domku.


Te dwa śliczne staruszki ostatnio do mnie przyjechały :) 
Duży i mały, niebieski i biały :) 



Karafka jeszcze długo będzie dekoracją tego stołu :) 
Coś się nie mogę z nią rozstać :) 



Kawusia od razu inaczej smakuje przy stoliku wśród tego zapachu i dekoracji :) 


Zbliżenie na sam świecznik.
Cały czas ciągle się uczę nowości.
Nie pomyślałabym, że przy decu można też wykorzystywać chusteczki dla dzieci.
Hi hi hi hi a tu proszę takie ładne mazy dzięki nim wyszły. 





Jak Wam się podoba mój stolik w takim wydaniu :) 
Życzę Wam wspaniałego i radosnego dnia :) 
Ach no i wyśmienitej kawki :)
Kamila :) 


Share:

Copyright © Kufer inspiracji | Powered by Blogger