poniedziałek, października 31, 2016

Wianki

Cześć 
W tym roku zamiast kupować kwiaty na 1 listopada postanowiłam sama coś zrobić.
Bo przecież tyle osób robi to czemu i ja mam nie spróbować.
I tak powstały dwa wianki.


Postanowiłam wykorzystać kilka owoców jesieni. 
A więc znalazły się tutaj i kasztany i żołędzie i orzechy i liście.
Dodatkowo szyszki z brokatem i niebieskie kwiaty. 
Wianki mąż uplótł z gałęzi.
Ja owinęłam jutą i wstążką.
A potem to już zabawa z dekoracją.









Ten pierwszy dodatkowo ma jeszcze aniołka :) 
Jest dla mojej Babuni :) 
Myślę, że by się Jej spodobał .... zawsze podobały Jej się rzeczy, które robiłam sama.
Nieraz nie mogła uwierzyć, że ja z tymi problemami coś takiego robię.
To Ona nauczyła mnie szyć, robić na drutach i szydełku.
I myślę, że to właśnie dzięki Niej zaczęła się ta moja pasja zwana rękodziełem :)  
Jestem Jej bardzo wdzięczna za to.
Ach ...... zbliża się niezbyt miły czas dla mnie ..... rocznica :( 
Mówić o tym za wcześnie.
Nie wiem czy powinnam o tym pisać tutaj.
Ale przecież blog ten jest częścią mnie i nie tylko to co robię ale też to co czuję może się tu znaleźć. 
 Wiecie .... nie miałam wcześniej styczności tak bezpośrednio z tym tematem.
Dopiero jak .... Jej zabrakło to do tchnęło mnie to tak osobiście.
Nie pogodziłam się z tym jeszcze i pewnie jeszcze długo tak będzie.
To była jedna z najważniejszych osób w moim życiu i zdecydowanie za szybko mi Ją zabrano.
Zawsze mnie wspierała w tym moim dość trudnym życiu.
 Jak na osobę naprawdę bardzo prostolinijną umiała mnie pocieszyć i nieraz ostro sprowadzić na ziemię. 
Bardzo mi Jej brakuje.
Myślę Babciu, że spodoba Ci się wianek :) 


A drugi wianek wygląda tak: 


Niby podobny ale całkiem inny. 





I jak Wam się podobają moje wianki :) 
Ach i przepraszam Was za te smuty dziś ale taki czas. 



Miłego wieczoru Wam życzę :) 
Kamila :) 

Share:

czwartek, października 27, 2016

Jesienny stolik

Witajcie
Po ostatnich moich sprzątaniach w kuchni odnalazłam dwa absolutne cuda, 
które rodzice przywieźli mi kiedyś z urlopu w Bułgarii.
Jest to świecznik i popielnica.
 Dziś postanowiłam, że staną na stoliku i będą częścią dekoracji jesiennej. 


Całkowicie o nich zapomniałam ponieważ stały wysoko na półce w kuchni.
Tych półek mam dość dużo bo jak już się orientujecie 
zbieram wszystkie starocie jakie tylko mi w ręce wpadną. 




Za te śliczności serdecznie rodzicom dziękuję :)  
Znają mnie bardzo dobrze i wiedzą dzięki jakim prezentom będę piszczeć. 


Wczoraj małżonek wycinał u nas orzecha.
Jakiś czas temu zmarzł nam bardzo i mało było na nim owoców.
A ponieważ stał na przeszkodzie nowym schodom tarasowym więc został ciachnięty.
I taki oto piękny jego kawałek zawitał do domu.
Prędko z niego nie zniknie. 


Kolejną rzeczą, którą będę miała z niego to krążki gdyż zakochałam się w jego strukturze.
Hmmm tylko muszę się doprosić męża aby je pociął. 
Nie wiem dziewczyny jak u Was ale u mnie to wygląda tak:
- jak On wpadnie na jakiś pomysł to od pomysłu do realizacji jest chwilka
- jak Ja o coś proszę to trzy podania, sześć zdjęć i kilkadziesiąt próśb :) 





Zdjęć narobiłam bardzo dużo bo podoba mi się ta aranżacja stołu. 
I postanowiłam je wszystkie Wam pokazać. 



  Lampionik ten też dostałam ostatnio w prezencie.
Całkiem w moim guście.
No co ja poradzę, że kocham różnego rodzaju świeczniki i lampiony.
Jak ktoś przyjdzie do mnie z takim prezentem to zawsze jest trafiony :)





To moja propozycja na jesienny stolik :) 
Mogłam sobie pozwolić na taką aranżację 
ponieważ stolik ten jest dekoracją pokoju i tylko  jego zawartość się zmienia :)
A jak u Was Kochani ?
Czy też robicie takie jesienne wystawki na stołach czy półkach ?
 


Miłego dnia Wam życzę :) 
I czekam na komentarze co sądzicie o moim stoliku.
Kamila :) 


Share:

poniedziałek, października 24, 2016

Wazon z butelki

Hej :)
Dziś wazon z butelki po winku.
Ja to chyba już mam jakąś chorobę.
Jak wybieram wino to w takiej butelce, którą później wykorzystam.
Jak kupuję artykuły spożywcze to w takich słoikach abym mogła później przerobić.


Jak poszłam do mojego sklepu na wiosce i zobaczyłam wino w tej butelce 
to od razu kupiłam trzy, które były.
Hmmm co prawda nie wypiłam ich od razu żebyście nie pomyśleli :)


Ale co ja poradzę, że mam bzika na tym punkcie.


Już wszyscy wiedzą, że zbieram butelki i słoiczki i dla mnie odkładają.
Dzięki temu mam sporą ich kolekcję i zimą nie będę się nudzić.



Oczywiście zauważyliście, że to znajomy wzór.
 Ale obiecuję to już ostatnia praca z nim.


Kanki stoją w kuchni.
Natomiast chustecznik i wazon będzie miał miejsce gdzie indziej.
Ale o tym troszkę później.


Przy wazonie znów wykorzystałam spękania na pędzelek gąbeczkowy.
I wyszły super. 


Nie dziwcie się proszę, że zdjęcia robię cały czas w tej skrzynce białej.
Bardzo mi się ona podoba i fajnie widać przedmioty na tym białym tle. 
A poza tym mój domek nie jest jeszcze na tyle ukończony
abym mogła szaleć po pokojach i robić zdjęcia.
 Ale mam nadzieję, że już niedługo.


A co Wy sądzicie o tym wazonie ?


Piszcie bo lubię czytać Wasze komentarze :)
Napędzają mnie one do dalszego działania.
Miłego poniedziałku :) 
Kamila :) 

Share:

piątek, października 21, 2016

Chustecznik

Hejka :)
Dziś na tapecie chustecznik.
Tak bardzo spodobało mi się połączenie ostatnich kolorów z kanek, 
że postanowiłam kilka rzeczy jeszcze dla siebie zrobić.


Wczoraj powstało takie cóś :)
Zamiast spękań tutaj przecierki.
Szalałam z papierem ściernym aby dużo odkryć tej farby bazowej.


Natomiast spód jest tylko w tej ciemniejszej.
Fajnie się odznacza. 


Serwetki naklejałam metodą na ściereczkę.
Dzięki czemu nie musiałam później, aż tak bardzo szlifować.
Bo powierzchnia była gładka.


Jeszcze czeka mnie lakierowanie kilka razy.
Ale już chciałam Wam pokazać co mi wyszło.


Mam pewien pomysł na coś fajnego do salonu i tam właśnie będzie stał chustecznik.
Hmmm i może coś jeszcze :) 
Ach te moje zwariowane pomysły.


A co Wy o nim sądzicie ?
Piszcie Kochani bo lubię czytać Wasze komentarze.
To daje mi natchnienie do dalszego działania bo wiem, że jednak ktoś ogląda te moje małe dziwactwa. 
Miłego dnia :)
Kamila :) 

Share:

środa, października 19, 2016

Kanki

Hej :)
Dziś metamorfoza dwóch kaneczek.
Znalazłam je już dość dawno na złomie ale jakoś tak mi schodziło aby się za nie zabrać.
Aż nastał ten dzień i tadam ....


Dopiero po kupnie tej serwetki powstał pomysł na kanki.


Trochę zabawy było z dobieraniem koloru. 
Ponieważ postanowiłam, że nie będę kupować kolejnej już farby tylko pokombinuję z tymi co mam.
I bardzo podoba mi się ten kolorek.
Jest taki granatowo szary.


Chciałam zrobić na nich przecierki.
Czyli najpierw ten ciemny kolor na to biały i lekko papierem ściernym poprzecierać.
Lecz po krótkim zastanowieniu zdecydowałam się na spękania.
Kanki są z aluminium i obawiałam się, że jak zacznę szaleć z papierem to zejdzie cała farba.


Pierwszy raz preparat do spękań a później farbę nakładam pędzelkiem gąbkowym.
I jestem zachwycona efektem, ponieważ spękania są nierównomierne.


Rączki postanowiłam zrobić tylko w tym ciemnym kolorze aby się fajnie odznaczały.



Znów muszę się udać na złom i coś fajnego wygrzebać.
Uwielbiam takie starocie mieć w domu.
Każdy z nich ma już swoją historię.
A dzięki temu, że jest u nas znów cieszy oko.
Niektóre z nich przerabiam po swojemu,
a niektóre pozostawiamy nie naruszone. 



Kaneczki postanowiłam przerobić, ponieważ nie podobał mi się kolor aluminium. 
I teraz prezentują się tak.
Cieszę się, że je wtedy znalazłam bo dzięki mnie dostały drugie życie.
A jak bym ich nie wygrzebała to nie wiem gdzie by zakończyły swój żywot. 


A jak Wam się podobają moje stare-nowe kaneczki ?
Piszcie chętnie poczytam.
Miłego wieczorku Wam życzę :)
Kamila :) 

Share:

Copyright © Kufer inspiracji | Powered by Blogger