sobota, października 15, 2016

Domek dla ptaszków

Witajcie :) 
Dziś chciałabym Wam pokazać domeczek dla ptaszków, który zrobił mój mąż całkowicie sam.

Odkąd przenieśliśmy się tutaj na wieś
staramy się dokarmiać wszystkie zwierzaczki, które nas odwiedzają.
Mamy w domu dwa kocurki i hmmm jeden z nich silnie usiłuje nam dziękować, 
że się nią opiekujemy i łapie wszystkie okoliczne myszki i ptaszki (co jest dla mnie tragedią).
A już złapanie przez nią wiewiórki uważam za ostre przegięcie.
I właśnie dla tego mąż postanowił zrobić domek dla ptaszków na wysokiej stópce z bala.


Domek kształtem przypomina nasz. Też jest kwadratowy ze skośnym dachem.
Ale jak to w każdym domku mebelki muszą być.
I ptaszki nasze mają duży stół, na którym stoi miseczka z ziarenkami.
Do tego mają ławkę i krzesełko. 


O dziwo naprawdę na tej ławeczce siadają :) 
Śmiałam się z męża jak dłubał te mebelki bo przecież tylko miejsce tam zajmą.
A ptaszki nawet tego nie zauważą. 
A tu proszę siadają na ławce i krzesełku hi hi hi hi :) 


Karmniczek ten powstał w ubiegłym roku i to będzie druga zima jak ptaszki mają u nas swój domek.
A tutaj zdjęcie z pierwszego dnia jak go wystawiliśmy w zeszłym roku.
I po godzinie czatowania udało mi się zrobić zdjęcie z pierwszym jego domownikiem :) 


Naprawdę fascynujące :) 
Siedzisz na tarasie i oglądasz jak te cuda przylatują i jedzą ziarenka :) 
W tym roku przestawiliśmy go troszkę na bok.
Ponieważ w miejscu tym powstają schody na taras i by przeszkadzał.
Gdyż jak już pisałam wcześniej mąż buduje taras od nowa.
Tzn poprawia już ten stary istniejący i dodaje zadaszenie.
Na moją prośbę zmienia też układ schodów.
Wcześniej były z boku natomiast mi się zawsze marzyły na środku tarasu 
abym mogła czy to z rana z kawką czy wieczorem z lampką wina 
siadać na tych drewnianych stopniach i mieć wszystko na oku :)


Czasem tak w życiu bywa, że nie spełnia się to Twoje najważniejsze, wymarzone marzenie. 
Ale dobrze jest mieć przy sobie kogoś 
kto stara się spełnić te mniejsze w zasięgu ręki marzenia.
Przecież nie jest powiedziane, że wszystkie się spełnią.
Ale ważne jest aby mieć ich dużo, aby mieć do czego dążyć 
i cieszyć się później z ich spełnienia.
 

A to spełnienie jednego z moich marzeń :)
Zawsze marzyłam o owczarku długowłosym. 
I jak tylko się wprowadziliśmy do naszego domku 
to za miesiąc już u nas był hmmm a właściwie to była.
Bo to największa i najukochańsza nasza łobuzica Nandina :) 


Nie wiem jak One to robią tzn te moje zwierzaki, 
ale gdzie tylko nie jestem na podwórku to One zaraz są przy mnie :) 
Jak robiłam dziś zdjęcia karmnika, a robiłam ich dużo i trochę mi to zajęło.
To cała trójka była przy mnie :)
Nandi oczywiście ze swoją ulubioną zabawką czyli patysiem,
którego wyciągnęła ze stosu drewienek naszykowanych na grilla.
A tygryski z boku się wylegiwały na trawce.
One to drugie moje marzenie, które się spełniło.
Kocham kociaki i chciałam mieć dwa tak do pary aby im się nie nudziło w pojedynkę. 


Dla mnie dom beż zwierząt jest taki pusty, czegoś mu brakuje.
Dlatego mamy tą trójkę, która bardzo się kocha i jest za sobą.
Zamiast śmiechu czy płaczu dziecka są zwierzęta.
Choć wiem, że One nie są zastępstwem.
A czas pokaże co przyniesie przyszłość.
Wracając do domku dla ptaszków,
to teraz czekamy na listopad aby zacząć je karmić i abym znów mogła je obserwować :) 


A jak u Was Kochani ?
Czy też macie zwierzaki w domkach ?
Jeśli tak to piszcie a ja z miłą chęcią poczytam :)
Uwielbiam czytać Wasze komentarze :)
Pozdrawiam :)
Kamila :) 

Share:

Copyright © Kufer inspiracji | Powered by Blogger