Starocie i moja krótka historia

Hej Wam :)
Dziś znów moje nowe starocie :)
Kurcze wiem, że jestem monotematyczna ale co ja poradzę, że jestem od nich już uzależniona.
Ale dzięki nim mogę przestawiać i ustawiać na moim stoliczku, też oczywiście staruszku.


Ale zacznę od rzeczy, którą tato kupił mi na złomie.
Jak moja mamcia to zobaczyła to stwierdziła, że brzydactwo hi hi hi hi :)
Ja nie wiem jak ona mogła tak powiedzieć hi hi hi hi :)
Przecież to jest cudne starusieńkie koło od wozu.


Na dodatek jeszcze w metalowej oprawie.
Co prawda drewno już troszkę kruszeje ze starości ale nic to.


Okazało się, że mamy też idealnie do niego pasującą lampkę woźnicy :)
Z jednej strony ma czerwone szkiełko a z drugiej białe.


Jak to dobrze, że mamy dość pokaźną kolekcję lamp naftowych.


Docelowo ten komplecik będzie wisiał na ścianie tarasu,
ale musimy kupić odpowiednie haki do ciężkości tego koła.


Kolejna rzecz to prezencik od małżonka hi hi hi hi również ze złomu :)
Takie dwie piękne kanki mi wygrzebał :)


Och ten facet jak on mnie dobrze zna.
Wie dobrze czym mi humor poprawić.
Od rodziców dostałam jeszcze jedną staroć.
Choć wcale na taką nie wygląda bo jest w rewelacyjnym stanie.
A mianowicie jest to komplet przyborów dla palaczy.
Hi hi hi hi i tym sposobem dowiedzieliście się, że jestem palaczem.
Tzn nie takim nałogowym bardziej takim popalającym.


Jest to popielniczka, zapalniczka i pudełeczko na papieroski.
Ja jednak nie będę tego używać bo szkoda i będzie kolejną dekoracją w moim domku.
Już znalazło miejsce na stoliku.
Lubię na nim co jakiś czas poprzestawiać :)


Dobrze jest mieć taką rodzinkę, która dobrze mnie zna i wie czym sprawi przyjemność.


Wiecie co, naszło mnie tak teraz aby opowiedzieć Wam troszkę o sobie.
A czemu nie. Przecież już tak długo mam z Wami kontakt
i może chcielibyście poznać bliżej tą osóbkę po drugiej stronie ekranu.
A wszystko zaczęło się od rodziców hi hi hi hi :)
Pamiętacie tekst piosenki:
"Mam cudownych rodziców, bo
Przyjaciółmi moimi są"
Ja na prawdę mam cudownych rodziców i są moimi przyjaciółmi.
Nauczyli mnie jak radzić sobie w życiu ze wszystkimi przeciwnościami jakie mnie napotykały.
Raz wychodziło mi to lepiej raz gorzej.
Ale wtedy zawsze mnie dopingowali i dodawali sił.
Są dla mnie też przykładem idealnego małżeństwa, które można by stawiać za wzór dla innych.
Kochają się bardzo, szanują się bardzo i tak ładnie do siebie mówią mimo tylu już lat razem.
Zawsze chciałam aby moje małżeństwo też tak wyglądało.
Zdarzało się, że życie im kłody pod nogi rzucało, lecz oni zawsze sobie ze wszystkim dawali radę.
Oczywiście jak w każdym małżeństwie były sprzeczki
hmmm i nadal są ale o takie proste, przyziemne rzeczy.
A poza tym co to za małżeństwo jak nie ma sprzeczek.
Z mężem trzeba się kochać, szanować i pokłócić też trzeba.
Bo inaczej jest to oznaka tego, że nam na sobie nie zależy.
Odkąd tylko pamiętam zawsze chciałam mieć rodzeństwo i nie była ważna płeć.
I tu się pojawił problem.
Gdyż jak miałam dwa latka okazało się, że jestem chora.
Na początku nie wiadomo było co to za choroba i te cholerne pobyty w szpitalach.
Nie tylko w Polsce ale za granicą również.
Stanęło na nietypowym Młodzieńczym Przewlekłym Zapaleniu Stawów.
A tak na prawdę to okazało się, że mam objawy dwóch chorób stawów i do tej pory nie ma na to nazwy.
Hmmm i oczywiście lekarstwa też nie.
Stawy, które mam zaatakowane to dłonie i stopy.
A wracają do rodzeństwa to rodzice obawiali się czy drugie dzieciątko też by nie było chore.
Na szczęście dla mnie po dziesięciu latach urodził się mój kochany i zdrowy braciszek hi hi hi hi.
Od razu oszalałam na jego punkcie ha ha ha ha.
I tak jest do dzisiaj, mamy świetną relację między sobą.
Mimo tej różnicy wieku jest moim najlepszym przyjacielem.
Jest jedną z pierwszych osób do których dzwonię jak coś się u mnie dzieje.
Hmmm ale okres bójek, ciągania za włosy i awantur też mieliśmy ha ha ha ha :)
W wieku piętnastu lat okazało się, że kolejne choróbsko się do mnie przyplątało.
Hi hi hi hi żeby nie było za nudno.
Będąc w sanatorium coś mnie ugryzło niewiadomego pochodzenia.
Efekt tego jest taki, że mam niewydolność limfatyczną kończyn dolnych.
Popuchnięte nogi w kostkach, udkach i kolanach.
Spanie z nogami do góry, pończochy uciskowe i masaże pneumatyczne są na porządku dziennym.
W wieku osiemnastu lat poznałam faceta i myślałam, że to taki już na całe życie.
Myliłam się tzn po siedmiu latach był ślub na sto osób, suknia z długim welonem.
Hmmm i po półtora roku rozwód. Niestety nie mieszkaliśmy wcześniej razem.
Nawet przez myśl mi to nie przeszło, nie wiedziałabym jak to powiedzieć rodzicom.
A to był błąd, bo już po roku było wiadomo, że to nie to.
Powiedziałam wtedy mojej mamie, że jeśli poznam jakiegoś faceta wartego uwagi to z nim zamieszkam.
I tak też było z moim Jarusiem :)
Poznaliśmy się w kwietniu, w lipcu zamieszkaliśmy razem a po dwóch latach wzięliśmy ślub :)
A we wrześniu będziemy obchodzić ósmą rocznicę ślubu :)
To jest moja bratnia dusza.
W naszej historii było tyle zbiegów okoliczności, że mogłabym książkę napisać.
Rozumiemy się bez słów, często zdarza się tak, że ja coś pomyśle a on to mówi i na odwrót.
Cieszę się również z tego, że z Młodym mają świetne relacje i traktują się jak bracia :)
Ach no i uwielbia swoich teściów.
No to by było na tyle jeśli chodzi o moją krótką historię życia
hi hi hi hi w takim bardzo okrojonym skrócie ha ha ha ha :)
Zamęczyłam Was przepraszam.
Ach zapomniałam jeszcze o reszcie zdjęć :)


Polny wianuszek dostałam od sąsiadki.
Przytrafiło mi się dziś coś dziwnego.
Podczas cykania zdjęć nagle nie wiadomo skąd zawiało i świeczka mi zgasła.
Akurat robiłam zdjęcie i takie wyszło.


Życzę Wam milutkiego dnia i obiecuję już takich długich wpisów nie robić hi hi hi hi :)


A po sesji zdjęciowej kawkę na tarasie wypiłam :)


Buziaczki Kochani :)
Kamila :)

22 komentarze:

  1. Kamilko, dziękuję za przesympatyczne wizyty na moim blogu!
    Dzięki temu poznałam Twój cudowny zakątek i z przyjemnością będę zaglądać częściej...
    Pięknie i miło u Ciebie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ślicznie za wizytę :) Bardzo mi miło :) Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  2. Córcia, cóż mogę napisać...Na takie dziecko jak Ty trzeba sobie zasłużyć...Ale czym my z tatą na to zasłużyliśmy...,przecież nie jesteśmy wyjątkowi....My tylko kochamy nasze DZIECI...

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie powinnam tu wchodzić w nocy, bo później nie mogę spać.Wzruszenie mnie rozkłada....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hi hi hi hi a to po co tu w nocy zaglądnęłaś hi hi hi hi :)

      Usuń
  4. Córka, piszesz historię swojego życia ale również historię naszej rodziny,te historie są nierozerwalne....

    OdpowiedzUsuń
  5. Witaj Kamilko:)
    Życie Ciebie nie rozpieszcza,a mimo to jesteś niezwykle pogodna.
    "Starocie" jakimi zostałaś obdarzona,mają swój klimacik.
    Ten komplecik dla palaczy coś mi przypomina,podobną popielniczkę miał mój dziadek,to się naciska i pety wpadają do środka? mimo że piszesz starocie to faktycznie wyglądają doskonale.
    Piękne wspomnienia,warto je pielęgnować,no i gratuluję bratniej duszy,cudownie jest się tak uzupełniać,rozumieć i po prostu być ze sobą na dobre i na złe <3 :)
    Serdeczności zostawiam Kamilko dla Ciebie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kochana bardzo :) Kocham takie prezenty jakie od nich dostaję :) A jeśli chodzi o Jarka to tak sobie nieraz myślę, że widocznie to wszystko musiałam przejść aby Jego poznać :) Gorąco całuję :)

      Usuń
  6. Kamilko zawsze po burzy wychodzi słonko i ono u ciebie świeci-oby już zawsze. Dobrze że masz takich rodziców i męża który chyba jest największą podporą dla ciebie. Tych kanek to ci zazdroszczę trochę......bu też bym chciała. A zestawu palacza to chyba takiego jeszcze nie widziałam. Pozdrawiam:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie :) Ja też jestem zadowolona i to bardzo z tych kanek hi hi hi hi :) Buziaczki :)

      Usuń
  7. Kamilko, fajnie było poznać Cię nieco bliżej. Wspaniale, że pomimo przeciwności losu umiesz cieszyć się życiem.
    Podziwiam Twoją kolekcję staroci i to, jak pięknie potrafisz je komponować ze sobą. A kubeczek do kawy masz cudowny!
    Uściski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi bardzo :) A kubeczek kupiłam w sklepie "wszystko po 5 zł" za 3,99 zł :) Nie mogłam przejść koło niego obojętnie :) Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  8. Z wielką uwagą i wzruszeniem przeczytałam Twój wpis... Pięknie napisałaś o rodzicach, z sercem, z uśmiechem, naprawdę czuję mnóstwo pozytywnej energii :) I z zainteresowaniem poczytałam o Tobie... tyle różnych doświadczeń... jestem pełna podziwu dla Twojego optymizmu, radości, widać że pomimo nie zawsze przyjemnych chwil w życiu zachowujesz pogodę ducha - wielki szacunek dla Ciebie!!!
    Wśród staroci serce skradły mi te kanki... :) Choć koło też jest oryginalne :D
    pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj bardzo bardzo mi miło za te cudne słowa :) Dziękuję serdecznie za nie :) Od razu humor się poprawia :) Buziaki przesyłam gorące :)

      Usuń
  9. Fajne te wszystkie twoje starocie a twoja historia jest niesamowita, podziwiam to że mimo przeciwności losu nie poddałaś się i podchodzisz do życia z optymizmem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak staram się podchodzić do życia optymistycznie i z uśmiechem na ustach :)

      Usuń
  10. Historia życia bardzo ciekawa,jesteś silną babką:) A starocia są super:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękne starocie! Dużo zdrowia!!!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Kochani za odwiedziny i pozostawiony komentarz :) Z wielką radością czytam je wszystkie :) Miłego dnia :)